8 sierpnia 2015 roku miałem możliwość towarzyszyć znajomemu, w locie paralotnią z Babiej Góry. Z Markiem Dyrdą znaliśmy się wówczas ledwie 6 dni, tym bardziej więc doceniłem możliwość zobaczenia takiego wyczynu z bliska.

Rano wyruszyliśmy spod kościoła w Jachówce do Makowa Podhalańskiego, a następnie dalej, w kierunku Przeł Krowiarki. Tam nabyliśmy bilet wstępu do Babiogórskiego Parku Narodowego, za całe 5 złotych, nawiasem mówiąc. Wejście na Diablak zajęło coś około godziny. Marek nawet z 28 kilogramową paralotnią w plecaku nie zmęczył się wejściem na szczyt tłumacząc to kwestią wprawy, już wtedy od jakiegoś czasu przestał liczyć swoje loty z Babiej.
Wstrzeliliśmy się w porę i przyjazne lataniu warunki atmosferyczne. Kolejny fart, bo Babia Góra słynie ze zmiennej pogody i bywa bardzo kapryśna. W tym miejscu Marek przygotowuje się do startu, a ja do zejścia na piechotę. Zapraszam do obejrzenia reportażu.

Krótki filmik z przelotu, jedyny z tamtego dnia.